Lewe menu


Right menu

Szukaj


Pijmy wino za kolegów

Bogdan Ziółkowski

Bardzo poruszyła mnie śmierć Waldka. Sam nie wiem... dlaczego.

Treść otrzymanego od Grzylka sms-a z informacją, że Waldek zmarł nagle, puściłem mimo uszu.
Wiedząc, że z kolegami jest w Mostnikach, przypuszczając, że własnie siedzą pod wiatką i jest im bardzo wesoło wziąłem tę wiadomość za żart, przegięty, ale żart. Przez kilkanaście godzin nie przyszło mi nawet do głowy do tego sms-a wrócić. Na drugi dzień dopiero, w chwili, gdy wziąłem telefon do ręki by zadzwonić i ochrzanić Grzylka nagle... ogarnął mnie niepokój, po plecach przeszły mi ciarki. Już drżącą ręką wybierałem numer telefonu i to nie do Grzylka, jakby nie chcąć usłyszeć nie daj Boże potwierdzenia lecz do Andrzeja...
Niestety "żart" okazał się okrutną prawdą.
Na dobre dotarła ona do mnie wraz z widokiem tabliczki nagrobnej z imieniem i nazwiskiem - Waldemar Kalita...
Masz rację Grześ, dla nas, kiedykolwiek pojawimy się w puszczy Drawskiej, Waldek będzie tam obecny. Na skarpie, i pod wiatką. Tyle, że już nie podwiezie mnie do Pstrąga, by mnie odebrać o zmroku kilka kilometrów niżej, po jakże przeze mnie ulubionej całodziennej wędrówce brzegiem Drawy z wędką i aparatem.

Nasze pierwsze spotkanie na żywo miało miejsce w puszczy Drawskiej w leśniczówce Zacisze w czerwcu 2002 roku. Potem Walne we Wrocławiu, Zimowa Drawa 2003 i kilkakrotnie razem, rodzinnie spędzone Święta Wielkanocne w Mostnikach.

Z jajcarskich Jego numerów nigdy nie zapomnę jednego, jakże przyjaznego:
Kiedyś jechałem do Mostnik, nie pamietam już dokładnie - jakieś kameralne spotkanie. W drodze kilka razy odbierałem od Niego telefon, dzwonił pytając gdzie aktualnie jestem. Kazał sie zawiadomić, gdy będę już blisko. OK, dałem znać na paręnaście minut przed zjawieniem się na miejscu. Zbliżając się do ostatniego zjazdu na Mostniki, zobaczyłem Go z daleka. Stał na krzyżówce i mocno machał, bym sie zatrzymał. Myślę szybko - wraca do domu... chce, żeby Go podwieźć? Przystanąłem, Waldek podszedł do auta, ale od strony kierowcy, zza pazuchy wyjął butelkę i ze słowami "witam Cię w Mostnikach chlebem..." nalał mi i podał przez otwarte okienko sporą lufkę. Siedziałem co prawda za kółkiem, lecz z tego miejsca do bramy Kalitówki jest ok. 100m i to półprywatną drogą, wypiłem więc. Podziękowałem, przywitaliśmy się, a Waldzio kończy: "...i solą" - schyla się do stojącego przy Nim koszyka i sięga miskę pełną pierogów. Oczywiście "druga nóżka", pierogi, dopiero mogłem wjechać w podwórko.

Pozostanie mi w pamięci również zdarzenie związane z garem, czyli żeliwniakiem pieczonym nad ogniskiem.
Mam zwyczaj przygotowując gar wykładać jego dno świńską skórą. Ta skóra, gdy udało sie jej nie przypalić to dla Waldka był rarytas. Pewnego razu spożywaliśmy taką pieczonkę siedząc w kilka osób pod wiatką, wszyscy się nasycili, każdy legł gdzie mógł, ale Waldzio... z utęsknieniem czekał, aż dobrniemy do dna. Do skórki. Udało się, gdy już ją wydobył i z nabożeństwem prawie ułożył sobie na talerzu, po coś... wstał i odszedł na chwilę. Wrócił za moment i nagle spod wiatki słychać: "-Dajcie mi siekierę! Nie daruję! Zabiję!!!" Moment nieobecności Waldka wykorzystała jego suczka Sztefa i porwała z talerza tak oczekiwaną skórkę. Trzy dni biedny pies nie mógł pokazać Mu się na oczy.

To był Waldzio, cały On.
Pozostały wspomnienia...

Parokrotnie prosił mnie - naucz się grać piosenkę pt. "Pijmy wino za kolegów". Mając nadzieję, że uda mi się dotrzeć do Mostnik na spotkanie 8-go lutego nauczyłem się jej... Wieczorem 9-go potwierdzeniu tej tragicznej wiadomości, będąc sam, wziąłem gitarę, po cichutku zagrałem i zaśpiewałem - pijmy wino za kolegów.

Odpoczywaj w Pokoju Waldku.
Wiatka, Drawa, Mostniki, puszcza, te słowa zawsze przywołają Cię w mojej, w naszej pamięci.

Bogdan

Załączniki

Schowaj teksty   

Powiązane z

Spotkamy się kiedyś u studni, w koło będzie zielono

Grzegorz Łącki

RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusŻbikowskiSystemy CMSOsuszanie bydynków - izolacja pionowaDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooSklep wędkarski