Lewe menu


Right menu

Szukaj


Woblery

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 25219 
Komentarzy: 0 
ID: 10934 
Węzeł: 9210 
Woblery 1

A obraź, że się na wytrawnych producentów i sam zrób woblera!

Nazywam się Piotr Łapiński.Od wielu lat jestem członkiem koła PZW "LSM w Lublinie.

Do mojego stażu wędkarskiego należy dodać jeszcze kilka lat, przez, które łowiłem razem z ojcem jako młodzian.
Na początku mojej "kariery wędkarskiej" zajmowałem się przede wszystkim łowieniem na wędkę ze spławikiem, lub na gruntówkę. Wówczas mój warsztat domowy skoncentrowany był wyłącznie na robieniu spławików i innych
drobnych rzeczy.

Potem zostałem wyróżniony odznaką Młodzieżowego Aktywisty Wędkarskiego i mogłem samodzielnie spinningować. To skłoniło mnie do próby wykonywania własnych przynęt.

Były to obrotówki , które jednak nie wychodziły mi najlepiej. Główną tego przyczyną było brak odpowiednich narzędzi. Żadna ryba nie "smakuje" tak dobrze - jak złowiona na przynętę wykonaną przez siebie samego.

Oczywiście smakuje zaznaczyłem cudzysłowem , bo rzadko rybę zabieram ze sobą .
Pod koniec lat osiemdziesiątych nasze koło wędkarskie połączyło się z kołem "Fart" z czego zrodziło
się nowe koło "LSM - Fart". Większość nowych kolegów fascynowało się tylko spinningowaniem i muszkarstwem. Tak mnie wciągnęli , że i ja prawie całkowicie przestałem zajmować się metodą gruntową.

Razem z metodami wędkarskimi poznałem również nowych "majsterkowiczów". Ponieważ dwóch lewych rąk nie mam to i ja zacząłem strugać woblery. Już wcześniej wspominałem , że nic tak nie cieszy , jak ryba złowiona na własnoręcznie wykonaną przynętę. Chyba nie muszę dodawać do tego , że wszystkie przynęty sporo kosztują. Dzięki własnoręcznemu wykonaniu przynęt , można zaoszczędzić nawet osiemdziesiąt procent wydatków, które możemy przeznaczyć na coś innego. Po pierwszych nieudolnych produkcjach zacząłem strugać coraz to lepsze egzemplarze. Właśnie dla tego chciałem zachęcić Was do wypróbowania własnych sił i krótko przedstawić jak ja to robię.

Woblery 2

Na początku o narzędziach. Jak pokazałem na fotografii nie jest to nic wyszukanego i drogiego. Zapewne każdy w domu znajdzie większość tego sprzętu. Należy tylko zaopatrzyć się w płaskoszczypy o wąskiej końcówce i szczypce do gięcia
drutu , które też mają cienką końcówkę.

Najważniejszą rzeczą jest dokupienie wkładów do nożyka , które będą bardzo ostre. Trzeba szukać ich w znanych firmach na "górnych półkach" Koszt takich nożyków to około piętnastu złotych za pięć sztuk.

Z materiałami też nie powinno być kłopotu. Podstawową rzeczą jest drewno. Musi być ono lekkie , miękkie i bez słoi.
Najlepiej do tego nadaje się lipa .Należy wybierać takie drewno , które jest bardzo jasne , bez sęków. Wybiera się odrosty, które wyrastają z dolnej części drzewa i szukając światła szybko pną się do góry.

Zapewniam , że taki odrost grubości ręki i długości porównywanej z wysokością drzewa będzie mięciutki i bardzo łatwy do obróbki.
Łatwo daje się strugać także: boczny korzeń topoli, orzech włoski , oraz najlżejsza balsa, którą można zakupić w sklepach modelarskich. Do tego dochodzi pianka z deski do pływania i inne , o które można pytać u rzeźbiarzy i plastyków.

Następnymi elementami potrzebnymi do skonstruowania woblera są: drut, materiał na ster, klej, farby.
Drut musi być mocny, sprężysty i nierdzewny. Najlepiej nadaje się do tego celu drut dentystyczny - MET-DENT (widoczny na zdjęciu z narzędziami).Ja używam go o grubości 0,6 milimetra. Może być grubszy , ale jest trudniejszy przy wyginaniu , a cieńszy może wyginać się na zaczepach co spowoduje zmianę pracy woblera.

Zakupić go można w sklepach z akcesoriami dentystycznymi.
Bardzo ważnym elementem jest klej. Musi być mocny , trwały , wodoodporny . Najlepiej do tego celu nadają się kleje dwuskładnikowe (chemoutwardzalne)

Woblery 3

Taki klej po rozrobieniu należy zmieszać z niewielką ilością talku , co pozwoli na łatwiejsze nakładanie go i zapobiegnie wylewaniu się kleju ze szczelin woblera. Przy zakupie kleju trzeba zwrócić uwagę , żeby miał on długą trwałość po rozrobieniu , czyli taki , który nie zgęstnieje przynajmniej przez godzinę. Do takich należą te , które do końca utwardzają się przez dobę.
Najważniejszym elementem woblera jest ster. Do tego celu używam poliwęglanu , który jest mocny i elastyczny, a nawet w pewnym stopniu daje się wyginać.

Można użyć też innych materiałów, ale trzeba zwrócić uwagę , czy nie jest onłamliwy , szczególnie w niskiej temperaturze. Jego grubość od 1 milimetra. W zależności od wielkości woblera (rys 1).

Przyda się też taśma ołowiana, która posłuży nam do dociążenia woblera.
Struganie woblerów zaczynamy od wizyty u stolarza. Suche kołki należy pociąć na deseczki. Proponuję na początek pociąć deski o grubości 1,5 cm , a potem pociąć je na listewki o szerokości 1 cm. Następnie należy wyfrezować otwór o grubości 1 mm na głębokość około 1/3 wysokości woblera. W ten sposób będziemy mieli gotowy materiał wyjściowy do naszej domowej produkcji. Następnie należy pociąć listewkę na odcinki będące długością woblerów.

Standardowa długość to 5-6 cm. Potem ołówkiem należy wyrysować wstępny kształt ( rys 2) i wystrugać go.
Ja zaczynam od wysokości , a potem szerokość. Taki ociosany klocek zaczynam zaokrąglać (najpierw nożem , a potem papierem ściernym grubym i na koniec drobnym do gładkości). Przy tym etapie szczególną uwagę należy zwrócić , aby wystrugany woblerek był symetryczny z każdej strony. Im dokładniej uda się to zrobić, tym lepiej będzie on później pracował w wodzie.

Kolejnym etapem jest nacięcie piłką otworu na ster. Zwykle jest on cieńszy od steru dla tego należy go pogrubić papierem ściernym , lub pilniczkiem do paznokci. I tu bardzo ważna uwaga: otwór powinien być wycięty prostopadle do przedniej ściany woblera. Najtrudniej dobrać kąt nachylenia otworu sterowego do długości woblera. Proponuję pierwsze sztuki zaopatrzyć w stery miedziane , które można swobodnie wyginać , co da pełny
obraz pracy i głębokości schodzenia woblera (im mniejszy kąt do długości - tym głębiej schodzi, im większy - tym bardziej agresywna praca). Dodam, że nadanie woblerowi kształtu banana zwiększa jego agresywną pracę.

Jeżeli wobler ma być tonący , to wyfrezowany otwór na drut trzeba poszerzyć od strony steru. Miejsce to przeznaczone jest na ołów , który dociąży go, a że od spodu , to i ustabilizuje pracę (rys 3). Teraz należy przygotować drut. Wkładamy go w otwór, a następnie wklejamy taśmę ołowianą używając do tego celu kleju kropelka innych o podobnych właściwościach. Jeżeli wobler ma być pływający , to od strony steru , do połowy długości po wstawieniu drutu wklejamy cienką taśmę ołowianą. Pozostaje tylko wypełnić resztę otworu klejem , wstawić ster , zebrać nadmiar kleju i odstawić do suszenia. Po całkowitym wyschnięciu zabieramy się do szlifowania woblera. Ja do tego celu używam pilnika iglaka ( nadmiar kleju) a potem papierem ściernym
do gładkości. Jest , to ostatni moment , w którym możemy coś jeszcze poprawić.

woblery 4

Jednym z ostatnich etapów jest malowanie . Do tego celu używam lakierów do paznokci w różnych kolorach. Szczególnie przydatne są lakiery z brokatem. Lakier nakładam gąbeczką. Na zagruntowany wobler np : na biało , nakładam lakier najpierw na boki . Zwykle jest to lakier ze srebrnym , lub złotym brokatem. następnie grzbiet na ciemno. Po całkowitym wyschnięciu pozostaje domalować oczy (w sklepach wędkarskich bywają gotowe do naklejenia ) i inne ozdóbki. Teraz malowanie końcowe. Do tego celu nadają się lakiery wodoodporne takie jak: do malowania łódek, albo podłóg, a najlepsze z nich to lakiery dwuskładnikowe z utwardzaczem. Te są najbardziej odporne na działanie wody i zawartych w niej świństwach jakie pozostały po poprzedniej epoce.

Na tym kończy się nasza praca w domowym warsztacie. Teraz pozostaje tylko ustawić woblera.
Rzadko się zdarza , żeby po wpuszczeniu woblera do wody od razu pracował jak należy. Najczęściej wyrzuca go na boki.
Jeżeli przechyla go na lewo , to należy wziąć szczypce i przegiąć uszko , do którego przymocowana jest żyłka w prawo.
Jeżeli przechyla w prawo , to odwrotnie. Czasami wystarczy do tego mały ułamek milimetra.

Można też podpiłować jeden z boków steru.
Jeżeli to nie pomaga , to znaczy , że ster jest za długi i należy go skrócić. Jeśli się nie uda to trudno , trzeba próbować dalej.
Po kilku próbach woblery zaczynają wychodzić coraz lepsze i lepsze. Wtedy zaczynamy łowić ryby na własne przynęty , jesteśmy z tego zadowoleni i możemy chodzić z głową do góry. Życzę kolegom połamania kija i jak najmniej pokaleczonych palców (szczególnie na początku można się przekonać ,że nożyk jest ostry jak żyletka).

Wędkarz majsterkowicz z Lublina Piotr Łapiński.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusOpenERPGetSimpleMetki i wszywki odzieżoweŻbikowscyHydroizolacja - Osuszanie bydynków