Lewe menu


Right menu

Szukaj


Rybie Oko/SWI/Nieregularnik/Wędkowanie i SWI 

Nasze spotkania

SWI to nie tylko walka z paragrafami i urzędami, to nie tylko dyskusje na forum i inne czynności proceduralne. Stowarzyszenie, to przede wszystkim wędkarze, którzy spotykają się, wymieniają doświadczenia, wspólnie łowią ryby i paplają do białego rana przy ognisku.

Według daty publikacji:Rosnąco Malejąco    Według ocen:Rosnąco Malejąco    Według ilości ocen:Rosnąco Malejąco
Według ilości wyświetleń:Malejąco    Według ilości poleceń przyjaciołom:Malejąco    Losowo:Losowo

SWI Jesienne Bieszczady 2009 nad Sanem czyli Cztery Rundy z TurboDymoMan’em w ringu!!!

TurboDymoMan Massowy - Krzysztof Massalski

MAGIA PORU

Grzegorz Tuński

Koniec zimy nad Bobrem 2008

Grzegorz Tuński

Waldek Kalita nie żyje

Znicz

Powitanie Nowego Roku

Andrzej Trembaczowski

Miałem pisać o Turawie...

05_2

Zimowe pstrągi

Zimowe pstrągi 5

Miętusy dziś

Miętusy 6

Dotrwać do rana

Andrzej Trembaczowski

VIII Roztoczańskie SWI '2007

IMG_8807

Ostatnie wypowiedzi

SWI Jesienne Bieszczady 2009
Grzegorz Tuński

Cześć

Trzeba jeszcze dodać, że gdyby nie Odcinek Specjalny na Sanie, to nasze rekordy wędkarskie byłyby dużo trudniejsze do osiągnięcia w Polsce, a urok Bieszczad jest dla nas wszystkich bliski sercu.

Trzeba podziękować Panu Piotrowi Koniecznemu za rezerwację licencji dla naszej grupy, choć pogoda zdziesiątkowała naszą ekipę. Strażnikom - Panu Leszkowi i Robertowi, za rady i wyrozumiałość.

DZIĘKI WIELKIE.

Do zobaczenia wkrótce.



Pozdrowienia Grzylek

Początek

SWI Jesienne Bieszczady 2009
złów, dotleń i wypuść

Wyprawa super, pogoda i ryby dopisały a zacne towarzystwo dało z siebie co najlepsze.
Chcę podziękować wszystkim razem i każdemu osobno :
Grzylkowi za nieustanne tworzenie atmosfery wędkarskiego sukcesu, który czeka w okolicach każdego kamienia w Sanie. Szczególnie cieszy mnie, że dałeś się odgryźć za łomot którego doznałem na Porze
Jurkowi który przyjął nas wszystkich pod dach, nie przejmując się bajzlem jakiego dokonaliśmy. Jestem spokojny o przyszłość folkloru ,dzięki mecenasie .
Masie pełnemu pomocnych rad, które pozwoliły skutecznie łowić nawet takiemu nowicjuszowi jak ja. Wielki szacun dla olbrzymiego doświadczenia.
Krzyśkowi pokazującemu, że można przebiec po łowisku a za chwilę z przedeptanego miejsca koncertowo łowić czym wprawił publiczność w osłupienie.
Andrzejowi opowiadającemu pierwszorzędne historie m. innymi „….. Wujek będzie zadowolony”. Ta opowieść to hit wyprawy. Andrzeju nie opowiadaj tej historii nikomu bez asysty lekarza. Dla słuchacza może się źle skończyć.
Pawłowi druhowi dziesiątków wypraw, wymyślającemu nie kończące się atrakcje: ryby, gawędy, Cerkwie, Połoniny itd. Zgadzam się „ Najlepsza atmosfera z jaką mieliśmy do czynienia na rybach”.
Oraz moim dziewczynom które zgodziły się na następny wyjazd. W innym przypadku, siedziałbym w domu gapiąc się jak gapa w TVN 24.
Z Wrocławia napływają pierwsze prognozy pogody na przyszły rok, „ Tworzy się tunel dla wyżu Afrykańskiego". Jedziemy?
Pozdrawiam! Janek W

Początek

SWI Jesienne Bieszczady 2009
Andrzej Trembaczowski

Nic więcej nie trzeba
Andrzej

Początek

MAGIA PORU
Andrzej Reschke

Pięknie to opisałeś..
Pozdrawiam

Początek

SWI Karlino 2001 - Z notatnika...

I jeszcze jedno 505-77-43-22
Maciek

Początek

SWI Karlino 2001 - Z notatnika...

Szukam kontaktu z moim kolegą Jarkiem Ziarnickim. Kraftwerk i te sprawy.
II LO. Mat - fiz.
Maciek G.

Początek

Koniec zimy nad Bobrem 2008
Andrzej Trembaczowski

Ryby i woda zamόwione. Piwa też nie zbraknie. Przywieź swoją walizeczkę i ze dwa słoiki smalcu (albo i więcej). Najważniejsze jednak że będziesz.
To już wkrόtce.

Andrzej

Początek

Na ostro..
Grzegorz Tuński

Cześć Robert

................. się dla wielu, że to czynność bardzo prosta, a w kuchni większość ma tępe noże. Ja dostałem od siostry dobre noże i zona do dwóch nie ma prawa (łamie je jednak często). Zawsze poznam kiedy i jak nóż był używany, co widać po ostrzu i meblach, bo nie stosowała deski.


Pozdrowienia Grzylek

Początek

Niedrogi klasyk - Opinel
Grzegorz Tuński

Cześć Robert

.................., bardzo smacznie to opisałeś. Przy myszowatym i szklaneczce aż mi zaburczało, a te serki.
Bardzo piknie.



Pozdrowienia Grzylek

Początek

Drawa, Kalitówka i marcowe pstrągi

Księżniczka Pomorza, to druga nazwa Drawy. I chyba nie ma trafniejszego określenia. Bo Drawa jest wyjątkowo cudnej urody. Można by nawet powiedzieć, że gdyby trzeba było przyjąć jakąś rzekę za wzorzec, to Drawa takim wzorcem może być. Penetrując Drawę, nie można się oprzeć wrażeniu, że odkrywa sie ją zawsze na nowo. Czasami wystarczy jeden rok, aby miec kłopoty z rozpoznaniem znajomych miejsc. Bo Drawa jest rzeką żyjącą. Niby ujarzmiona a jednak wciąż dzika. Drawa z okolic Barnimia i Drawa koło Sitnicy, to jakże różny obraz Drawy. I to jest to, co może zauroczyć każdego, nawet najbardziej opornego na wrażenia estetyczne. Pisząc czy mówiąc Drawa, ciśnie się na usta słowo kłusownictwo. Rozpanoszone, rozwydrzone, bezkarne. Głusko, Sitnica, Barnimie, Załom, Ostrowite, Drawno. Enklawy Łemków, przesiedlonych tu w czasie akcji Wisła. Dla tej nacji nie istnieje pojęcie takie jak kłusownictwo. Traktują rzekę i lasy jak swoją własność, w której można zrobić wszystko. Dlatego idąc nad Drawą patrz pod nogi i przed siebie, abyś nie stał się skłusowanym "łupem". Wnyki i sidła to codzienność. Jeszcze klikanaście lat temu krążyły legendy o strzelaniach z panzerfaustów, wydobywanych z bunkrów Wału Pomorskiego. Aby nie zabrzmiało to co napisałem powyżej, jak uprzedzenie do Łemków, jest to nacja życzliwa, pogodna i wesoła. Łemkowie, to taki klasyczny przykład odczuć ambiwalentnych Pamietam co mi opowiadał rybak z Ostrowitego, gospodarujacy na jeziorze Ostrowieckim, przez które przepływa Płociczna. To była końcówka lat siedemdziesiątych, gdy wybraliśmy sie nad jezioro Ostrowite na ryby. Nie było jeszcze wtedy DPN-u i mozna było dojechać na cypel harcerski, gdzie Płociczna wypływa z jeziora. Jezioro Ostrowite było wtedy bezwstydnie rybne. Leszcze sześcio, siedmio kilowe nie były jakimś wyjątkiem. Widziałem tez łuskę od karpia, którą rybak nosił w portfelu, jako swoisty talizman. Była wielkości spodka od filiżanki. Bestyjka złowiona w sieci liczyła sobie grubo ponad trzydzieści kilogramów. Rybak ganiał miejscowych za kłusownictwo i to zdrowo. W pewną sylwestrową noc gdy rybak pojechał na bal sylwestrowy, spuścili mu z sadzów do jeziora ponad dwadzieścia tysięcy sztuk pstraga selecta. Zarówno potokowca jak i tęczaka. Jak wynika z powyższego jest to również ludek mściwy i pamiętliwy.
O Drawie można pisać bez końca, bo taka ona jest. Piękna i dzika. Urokliwa i okrutna. Jak prawdziwa księżniczka.

Początek


RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusMetki i wszywki odzieżowePozycjonowanie stron WWWSystemy CMSWędkarstwo morskieFishing