Lewe menu


Right menu

Szukaj


Rybie Oko/SWI/Nieregularnik/Wędkowanie i SWI/Turawa Zander Trophy II 

Turawa Zander Trophy II

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 7098 
Komentarzy: 0 
ID: 9241 
Węzeł: 7713 
Hpim1160

W dniach 8 - 10 września 2006r odbyło się drugie sandaczowe spotkanie wędkarskie nad zalewem w Turawie.

Po zeszłorocznym falstarcie sezonu sandaczowego miałem duży dylemat czy proponować kolejne spotkanie nad tym zbiornikiem. Jednak czerwcowe wyniki napawały optymizmem. W Turawie są jeszcze duże ryby. A szczególnie teraz mają szansę dorosnąć, gdy nie wpadają już w siatki rybaków. Tak więc z braku innych miejscówek i propozycji zorganizowaliśmy powtórnie wędkowanie nad zalewem w Turawie. Zapowiedziało się 12 osób, przyjechało 9, z czego 7 członków SWI i 2 spoza stowarzyszenia. W czwartek wieczorem, 3 łyki piwa przede mną, pierwszy na rybaczówce zameldował się Mietek. Ja w tym czasie uzupełniałem zakupy wędkarskie i pożyczałem od Arka silniki, akumulatory, ładowarki, sondę i cały ten “łodziowy” majdan. Na 10 wieczorem jadę do Opola po Teodora i Piotra. Czekając na pociąg Piotra, ucinamy sobie z Teodorem pogawędkę. Wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć od prezesa okręgu słupskiego. Przed północą pociąg dowozi Piotra i lądujemy w domku w rybaczówce.

Hpim1139

Browarek, coś na rozgrzanie i o 2 idziemy spać. Wstaję o 8, idę po łodzie i wracam na śniadanie. Wieje, właśnie skończył padać deszcz. Może lepiej na grzyby? No, ale już przed 10 jesteśmy na wodzie, dzielna spalinówka wywozi obydwie łodzie na łowisko. Pierwsze napłynięcie, kotwica w dół, kopyto na główce 20g do wody i pierwszy sandacz melduje się przy lodzi. Nieduży, nie ma 60cm, czyli do wody. I tak już miałem do końca pobytu, kilkanaście sandaczy i żaden nie miał więcej niż 2 kilo. Nawet trochę się pokręciłem po różnych miejscówkach, kosztem ilości szukając większych ryb, ale nie było fartu tym razem.

Ale wroćmy do piątku. Do południa każdy z nas miał ryby.

Hpim1150

Teodor prowadził trzema sandaczami. Mocny wiatr utrudniał obserwację plecionki. Sprawdzało się agresywne prowadzenie, ale płaski opad bez wyrywania przynęty mocno w górę. Po prostu 2-3 średnio szybkie ruchy korbką, wędka równolegle do wody, czyli dość nisko i ŁŁŁUUUUP! Szybkie, krótkie, ale mocne walnięcie sandacza. Kto czekał aż poczuje na kiju, ten wodę zacinał nie rybę. Kto patrzył na plecionkę, zacinał w tempo. I siadały. O 14 ryba przestaje brać, robimy dwugodzinną przerwę i spływamy na przystań. Ale po zjedzeniu ciepłego bigosiku wsiadamy do łodzi i płyniemy na popołudniową turę. Do 17 nic się nie dzieje, ale potem znów otwiera się worek z rybami. Wszyscy łowią. Cały czas przechodzi front, przelotne deszcze, a po ostatnim cudowna tęcza.

tecza

Ok. 18 dzwoni Grzegorz a potem Robert, dojechał z Anką do rybaczówki. My jeszcze godzinę łowimy i powrót. Zmierzcha się, wracamy. Wiatr cichnie, przed zmrokiem jesteśmy przy przystani. Robert wypływa z Anią nęcić leszcze. Wysadzam towarzystwo i płynę za nimi żeby ich poholować. Sondą namierzam miejsce do nęcenia. Wracamy. Jurek z Tomkiem dojeżdżają, przywożą węgiel do grilla. Na ognisko nie ma szans- drewno mokre , mało i za późno na zbieranie. Tym bardziej że na 7 rano “zarządziłem” wyjazd z przystani. Kto chce być wyholowany na łowisko, musi rano zerwać się z wyrka. Mimo to wieczorne gadulstwo kończymy dobrze po północy...

Sobota rano. Piotr ma zakwasy po wczorajszym łowieniu z opadu, smaruje stawy Voltarenem i rezygnuje z porannej tury. Teodor płynie z Anią na leszcze. Dostają silnik elektryczny, zalecenie złowienia półmetrowego leszcza na grilla i krzyżyk na drogę. Reszta ekipy wypływa na sandacze. Dopływam do miejsca, gdzie brały poprzedniego dnia. Odwiązuję hol, Robert z Mietkiem ustawiają się niedaleko innych łodzi. Parkujemy z Grzegorzem na początku blatu i rzucamy. Łowię jakiegoś podwymiarka, przypływa Jurek z Tomkiem. Macham do nich pokazując, gdzie mają ustawić łódź. Nie wiem co mnie podkusiło, chłopaki z tego napłynięcia w godzinę wyłuskują 5 sandaczy. A u nas pusto. Troszkę przestawiamy łódź, nie pomaga. Jakieś 2 maluchy i 1 normalny sandacz meldują się na mojej wędce. Grzegorz ma jakiegoś pecha, nic mu nie bierze. Jurek z Tomkiem koncertują.

Dobrze prowadzą przynęty, ryba im bierze.

Podpatrujemy trochę, ale zanim w gęstwinie łodzi udaje się przekotwiczyć na jakieś lepsze namiary ryba przestaje brać. Postanawiam sprawdzić inne miejscówki, odpływamy. Po 2 godzinach Tomek dzwoni – wracajcie, biorą. Koncert wrocławian trwa. 13 sandaczy do południa zapoznało się z Tomkiem i Jurkiem osobiście. Z ich przynętami pewnie więcej, ale brań trudno się doliczyć. Dopływamy. Łowię jakiegoś sandacza, brania ustają. Spływamy na przystań. Przerwa na obiad, kawę. Przed 16 większość z powrotem na wodzie. O 16 przyjeżdża Zygmunt Czekański - prezes Okręgu PZW Opole. Chwila rozmów.

Prezesiija

Miły gość. Solennie obiecuje koniec zawodów na martwej rybie w ich okręgu. Uścisk dłoni za takie decyzje. Jak również za wcześniejsze, o limicie leszcza, wcześniej odławianego tonami z Odry przez mięsiarzy. Wstyd przyznać, również ze śląska, okolic Częstochowy i innych miast. No a przede wszystkim pisemne podziękowanie od władz SWI za te pierwsze kroki ku normalności, za decyzję o rezygnacji z odłowów sieciowych. Decyzję tak słuszną i dobrą dla wędkarstwa, na którą poprzedni prezes pani Wróblowa nie wpadła przez tyle lat. Co znaczy jednak zmiana personalna w połączeniu z opinią i naciskami środowiska. Miejmy nadzieję że i inne ryby doczekają się wyższych wymiarów i mniejszego limitu dziennego, np. okoń odławiany na badziewiarki (wędki do paprochów) i całymi reklamówkami wynoszony przez spinningistów. Wstyd.

Zostawiam prezesów sam na sam – niech sobie w spokoju pogadają, a my z Piotrem ruszamy na wodę. Niestety, prócz maluchów nie mamy ryb. Jedziemy w najgęstsze karcze. Tu są! Doławiamy do “normy” i spływamy całą ekipą. Wszyscy złowili ryby, Grzegorz tylko nie ma farta. Ale jest pierwszy raz na Turawie – frycowe musi być!

mietek_2_imagelarge

Mietek zapłacił frycowe ostatnim razem, a teraz z opadu pierwsze ryby złowił. I też jedną z największych, tak już pod 3 kilo. Humory dopisują. Spływa Ania z półmetrowym leszczem – i ona nie zawiodła! Miał być leszcz, jest leszcz. Położony na ruszt w łusce, tylko nasolony, jest pyszny – nie suchy jak oskrobane grillowane ryby.

Aniaijejleszcz

Wieczorem odwożę Teodora na dworzec. Super, że znalazłeś czas by się z nami spotkać!

Niedziela rano wita nas flautą. Przyjeżdża Arek, płyniemy z Piotrem na drugi brzeg. Piotr łowi pierwszy sandacza.

Piotrisandacz

Ja łowię porządnie, kogutem i gumą na zmianę, w końcu coś można by większego ukłuć. Sandaczy do 60cm i powyżej 80 nie zabieram, a dotychczas wypuściłem wszystkie. Myślę, jak co fajnego złowię wezmę. Ale się nie pofarciło. Biorą szczupaki, więc łowię ze stalką. W końcu walnięcie w kij i doholowuję niezłego okonia.

Hpim1194

Tylko główka 20g wystaje mu z pyska, całe duże kopyto zeżarł. Obławiamy blaciki i karcze. Piotr spożywa browara, czeka aż znajdziemy sandacze. Innych ryb łowił nie będzie, nie po to na Turawę przyjechał. Południe. Pora najlepszych brań zwykle. Sandacze nie gryzą. Wracamy na blaty koło rybaczówki. Arek łowi 2 sandacze z jednego namiaru. My z Piotrem nic. Dochodzi 14-ta, czas spłynąć zdać domki i pożegnać się z uczestnikami. Robert z Anią mieli ryby, Mietek też złowił.

Szkoda, że takie SWI i takie brania ryb zdarzają się rzadko. Może, dzięki zdjęciu z wody siatek ryba przetrwa? Pewnie tak, woda jest dobra, typowo sandaczowa, da sobie radę. O ile wędkarze nie przegną z zabieraniem ryb. Większość z nas nasz klubowy limit tygodniowy złowiła w pierwszych godzinach. Kto chciał ten zabrał komplet, kto chciał ten jedną, niektórzy nic. Dowód na to, że zapisy do regulaminu APR podobne naszym limitom są konieczne.

Czy będzie w przyszłym roku turawskie Zander Trophy? Może nie być, bo właśnie kierownictwo rybaczówki sprzedało łodzie. Miejmy nadzieję, że dopłata do wędkowania z łodzi, którą zbiera PZW będzie na te łodzie przeznaczona.

Dyskusje i komentarze

Schowaj teksty   

RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusOsuszanie budynków - osuszanie ścianSystemy CMSDTPŻbikowscyWszywki i metki odzieżowe