Lewe menu


Right menu

Szukaj


Ja to mam szczęście....

Myśliwi pozdrawiają się zawołaniem Darzbór a Wędkarze?!... Życzę Wam wszystkim, którzy chcą mi pomóc w rozwiązaniu problemu.... TAKIEJ....R...Y...B...Y........
Szukając informacji trafiłam na Waszą stronę internetową. Pierwszy raz napisałam, ot tak sobie, bez przekonania, ze może to kogoś zainteresować i będzie chciał mi pomóc. Przyznam szczerze, że jestem juz tym tematem zmęczona i chciałabym ją mądrze zakończyć.
Nie znam reguł rządzących pisaniem publicznie na takim forum. Więc nie wiem na ile mogę jawnie pisać z kim, gdzie i na jaki temat rozmawiałam. Rozumując logicznie to nie wyrządzę nikomu krzywdy jak opisze sytuacje dotyczącą zdarzeń, miejsc lecz bez podawania nazwisk. Natomiast jesli ktoś jest "wysokim urzędnikiem państwowym" to chyba mam prawo wymienić pełniącą funkcję.
Tak więc rozmawiałam, zasiegałam opinii w dyrekcji Polskiego Związku Wędkarskiego, w Kołach Wędkarskich.
Prowadziłam korespondencję poprzez pocztę elektroniczną jak i konwencjonalną z RZGW... prowadziłam rozmowy telefoniczne z nadzorem. Efekt.....w odpowiedzi pismo, które znalazło się w Sądzie jako dowód przeciwko mnie, że popełniłam wykroczenie z art. 193 ust. 2 i 194 ust. 2 Ustawy Prawo Wodne.

Jak wczesniej już napisałam złożyłam zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego w wyjaśnieniach napisałam, że uzytkownik rybacki składając na mnie doniesienie naruszył art. 233 parag 1kk i 234 kk, poświadczył nieprawdę w dokumentach, posługuje się fałszywymi mapkami, oraz ciągle narusza mój mir domowy niszcząc moje uprawy malin, jagody kamczatckiej i warzywnika, przechodzac sam po mojej posesji jak i kierując poprzez wykoszenie scieżki , namawiając wędkarzy do przechodzenia przez moją posesję w odległości 10-15 metrów argumentując tym, że prawo wodne mówi wyraźnie że granica jeziora jest gdzie kończy sie stały porost traw. W moim przypadku gdzie kończy się łąka a zaczyna grunt orny. Wielka bzdura.... ale jak mam się bronić i jakich używać argumentów. W głowie mi się nie mieści, że tak można interpretować przepisy Prawa Wodnego. Nadmieniam, że takie wysokie wymagania co do udostępnienia z własnego gruntu sa tylko do mnie. Po drugiej stronie jeziora jest jeszcze jeden właściciel, gdzie wogóle nie ma mowy o swobodnym przejściu... bagno i zarośnięte, ale tam podobno teren go nie interesuje bo "ryba nie bierze".
Czasami wydaje mi się, że to nie dzieje się naprawdę.....
Przejrzałam Waszą stronę i bardzo podoba mi się Wasz styl pisania. Czytając czułam tekst jakbym sama wypowiadała... napisałam więc... ja to mam szczęście....i wierzę, że nie może stac mi się żadna krzywda...
Życzę samych sukcesów i ...takiej...................ryby. Pozdrawiam Halina Krzyżyńska
Schowaj teksty   

Powiązane z


RSS 2.0
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusFundusz ETF - ciekawe linkiWędkarstwoPozycjonowanie stron WWWWędkarstwoTygodnik Wędkarski