Lewe menu


Right menu

Szukaj


Zauroczenie

Drodzy Wędkarze!
Bogdanie!!!

Te moje wypowiedzi mogą być chaotyczne i jak piszesz dla lepszego zrozumienia trzeba by być na miejscu i zobaczyć. Dlatego też na stronie internetowej Panoramio umieszczałam zdjęcia.... igrzyska trwają... po opisach zdjęć zainteresowane strony ... Starostwo, Gmina, Policja, Życzliwi, Wrogowie wiedzą jak akcja się rozwija (www.panorami...m/user/15139339 - pod słowem kluczowym Gotowiec, Kodeks Hammurabiego, KH II i KH III).

Wybrałam taką a nie inną formę komunikowania się z otoczeniem, równocześnie promując piękno tego terenu.

Zauroczenie tym miejscem było w czerwcu 1995 r. Po 5-letnim poszukiwaniu miejsca na odpoczynek i rekreację, miejsca gdzie mogłam spotkać się z przyjaciółmi, trafiłam do gminy Świekatowo w kujawsko-pomorskim. Miejsce to miało wszystko o czym marzyłam. Była woda, był las, był teren pagórkowaty i z dala od zgiełku miasta w którym mieszkam tj. Bydgoszczy.

Moje rodzinne strony to byłe województwo koszalińskie a obecne pilskie, w pobliżu Wału Pomorskiego. Kto zna tamte terenu to wie czego szukałam. Szukałam właśnie miejsc , które kojarzyły mi się z dzieciństwem i młodością.
W wieku 19-tu lat opuściłam tamte terenu, ale dopoki rodzice żyli odwiedzałam. Wszystkie urlopy spędzałam właśnie tam.
Zwiedziłam kawał świata. Nawet bedąc dwukrotnie w Brazylii i opowiadając o naszym kraju zawsze podkreślałam, że nic nie zastąpi tych naszych czterech pór roku, każda piękna i ma swój urok. Tu czuje sie, że się żyje. Czuje się, upływ czasu, czuje się, że życie przemija i trzeba czerpać z niego wszystko to co najlepsze całymi garściami.
Szkoda czasu na takie zatargi sasiedzkie... zupełnie nie potrzebne. Nie tak wyobrażałam sobie "mój zasłużony odpoczynek". Mam tyle jeszcze planów na tę zbliżającą się szóstą dekadę życia!!!

Ale wracając do tego spornego tematu, to dopóki jezioro było w gestii PZW to nie było żadnych problemów. Miałam dobre relacje z Wędkarzami. Pozostawiali swoje samochody, rowery pod piękną 450-letnia lipą, pili wodę ze studni i przechodzili za moim pozwoleniem przez ogród nad jezioro.

Poprzedni właściciel nieruchomości z przyjaciółmi pobudował pomosty na jeziorze, wykaszał trzcinę zarówno z jeziora jak i jego brzegów.
Część gruntu zakupiliśmy od Spółdzielni Rolniczej w 1995 r. natomiast zabudowania stały się naszą własnością dopiero w 1998 r. "Dar Serca" tak nazwałam swoją zagrodę. Pozostała część Spółdziełnia podzieliła na działki rekreacyjne.

Razem z mężem i dziećmi uporządkowaliśmy teren nad jeziorem, oczyszczając jego brzeg z puszek, butelek, plastikowych worków po nawozach, żużlu i innych śmieci.

Zaczął się mały problem gdy właściciele działek rekreacyjnych zaczęli budować domki. Tych działek na terenie 3,6 ha powstało aż 36. Na początku gdy zauroczeni terenem jak ja mieszczuchy zarówno z Bydgoszczy jak i Świecia przyjeżdzali ze swoimi przyjaciółmi. Często zdarzało się, że wszyscy goście przychodzili odpoczywać na moim terenie... bo tu tak ładnie... i ognisko można rozpalić (wcześniej miałam przygotowane drewno z własnego lasu dla gości których się spodziewałam). Delikatnie zwracałam uwagę, że to teren prywatny. Proszę pamiętać, że to były lata 90 gdzie to prywatne prawo własności nie było w pełni respektowane.... Postawione tablice były wyrywane i wyrzucane.
W końcu wpadłam na pomysł i mówiłam tak:
"Przepraszam skąd Państwo jesteście?
Z działek.
Czy ja po Państwa działce spaceruję? To też jest działka, tylko trochę większa"
Dopiero po takich uwagach przestali chodzić.
Jedna tylko właścicielka oświadczyła wręcz, że teren ogólnodostępny od jeziora jest 50 m. Przyprowadzała swoich znajomych, przyprowadza i będzie przyprowadzać i nie zabronię jej tego.

Z tych różnych perypetii narodził się pomysł aby ogrodzić nieruchomość.
Linia brzegowa jest długa bo prawie 200 m.
Od strony lasu miałam problem z głowy bo graniczę z terenem (900 ha) łowieckim więc był ogrodzony. Od strony drogi publicznej 1000 m zaczęłam nasadzać różne drzewa owocowe, sosny, brzozy, kasztanowce (13 lat i nic nie urosło... wszystko zniszczone). Sad był ogrodzony przez poprzednich właścicieli więc pozostała tylko ta część nad jeziorem... i tu eureka... wierzba. Szybko rośnie, można przycinać, wyginac, zaplatać, bedzie służyć jako oczyszczalnia jeziora, wzmocni brzeg, będzie z tego wspaniałe ogrodzenie żywopłotowe.
Naprzywoziłam różnych sadzonek wierzbowych i w marcu jak tylko ziemia troche puściła z poprzednim właścicielem nasadziłam wzdłuż granicy nieruchomości.
Myślicie, że to tak łatwo poszło. Po tygodniu jak przyjechałam wszystko było wyrwane i wyrzucone. Niektóre sadzonki dało sie uratować. Za rok powtórka i tak to trwa przez 13 lat.

Teraz konkretne pytanie.
Czy mam prawo ogrodzić swoją nieruchomość wzdłuż kamieni granicznych w odległości jak wcześniej pisałam 1,5 - 6 m od lustra wody?
Z ręką na sercu oświadczam, że teren ogólnodostępny jest twardy, suchy oprócz 3 miejsc gdzie biją źródła i okresowo ryją dziki, ale jest do przejścia również w "bamboszach".

Zastanawiacie się zapewne po co emerytce trzcina?!
Ponieważ mam budynek gospodarczy kamienno-gliniany ponad 100-letni i dach jest kryty trzciną. Chcemy oboje z mężem zachować dla potomnych więc nauczyliśmy się kłaść trzcinę. Na razie tylko ubytki. Trzciny pozyskiwanej z łąki na razie nam wystarczało, ale nie mamy żadnych zapasów i stąd ten pomysł aby uzyskać zgodę właściciela jeziora a przy okazji również oczyścić jezioro i nie dopuścić do dalszego zarastania. www.panoramio.com/user/1519339 słowo kluczowe Jania Góra tytuł zdjęcia "Jak na starym obrazie"
Na zdjęciu wyraźnie widać, że robota nie skończona bo zabrakło trzciny.

Trzcinę ścinam starym przedwojennym sierpem po Babci.
Kosą też dobrze się posługuję... zamiast areobiku. Brałam nawet udział w sesji filmowej zorganizowanej przez gosci użytkownika rybackiego... może jakby dobrze poszperać na youtube to by się go znalazło.

Żarty, żartami ale tak na poważnie to 3 lata temu stanęłam do konkursu koszenia gdzie nagrodą były sadzonki starych drzew owocowych .... no i mam w swoim ogrodzie 4... między innym szarą renetę.

Zamiast czerwonego dywanu wykoszę dla Was przez najpiękniejsze miejsca mojej posesji ścieżkę.
Mam nadzieję, że dokończę te rozpoczęte aleje.... brzoskwiniową, poziomkową, piaskową, stokrotkową, malinową, jeżynową.... i nadziei...
Pozdrawiam... założyłam różowe okulary....Halina






Schowaj teksty   

Powiązane z


RSS 2.0
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy


Reklamy KrokusSystemy CMSWszywki odzieżoweUrlop: wy-Wczasy.plDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooOsuszanie budynków - osuszanie ścian