Lewe menu


Right menu

Szukaj


Rybie Oko/SWI/Nieregularnik/Publicystyka/Pstrągowe ostatki 

Pstrągowe ostatki

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 4304 
Komentarzy: 0 
ID: 3296 
Węzeł: 2480 
Andrzej Trembaczowski

Tak się u nas utarło, że sezon pstrągowy ma dwa szczyty: w lutym i w ostatnim tygodniu sierpnia. W tym czasie rzeczki przeżywają prawdziwe oblężenie. Trudno wtedy liczyć na sukces, ba, samo wędkowanie dalekie jest od komfortu - pstrągowe łowy, to samotne łowy.

Pstrągowe ostatki 1

Ten pierwszy okres wynika z pozimowego wyposzczenia wędkarzy i często z braku innych możliwości - bo ani szczupaki, ani sandacze, lód często już słaby, a na trocie daleko. To wszystko zrozumiałe i oczywiste. Ten drugi najazd jest jednak całkiem irracjonalny, bo niby dlaczego "pod koniec sierpnia"? Dlaczego dopiero pod koniec?!

Tak widać jest, że nasza tradycja pstrągowania zrodziła się na wodach górskich. I mimo tego, że przez parę dziesiątków lat te największe łowi się właśnie w rzekach zwanych nizinnymi, bardzo powoli zmieniają się wędkarskie przyzwyczajenia i utarte opinie. Z tej "górskiej" tradycji tak popularne jest łowienie "z wody", "na brodzącego". Z tego wynika też niechęć do noszenia ze sobą podbieraka. No i w końcu ta powszechna opinia, że pstrągi najlepiej łowić wiosną i pod koniec lata. A w lecie nie? W lecie śpią?

Tymczasem pstrągi zostały dziś rozpowszechnione po całej Polsce. Różne warunki klimatyczne i hydrologiczne powodują różne ich zachowanie. Inaczej więc jest w wodach górskich, inaczej na Pomorzu, inaczej na Roztoczu, inaczej na Wyżynie Lubelskiej. Inaczej na jeszcze innych wodach.
Pstrągi mają wysokie wymagania tlenowe, potrzebują więc wody szybkiej i chłodnej. Tam, gdzie rzeki nie są zasilane silnymi źródłami, w lecie tego tlenu może być im za mało - stąd żerują krótko, często o brzasku. Trudno też podejść latem ostrożnego pstrąga w rzece, w której mało wody. W takiej Tanwi siedzą pstrągi w dziurach, pod korzeniami i wcale nie mają zamiaru wystawiać nosa. Ale niech no tylko dobrze poleje! Wysoka woda w dużych rzekach często uniemożliwia nam wędkowanie i narzekamy na przybór.

Pstrągowe ostatki 2

W wodach górskich podeszczowa woda, to często powódź i katastrofa. Kto wtedy myśli o wędkowaniu? Lecz w małych pstrągowych ciuraskach właśnie wtedy zaczyna być dobrze! Zmącona podeszczowa woda ośmiela pstrągi. Wyłażą ze swych niedostępnych kryjówek, nie wiadomo skąd, i często ustawiają się w łatwych miejscach. W dodatku podeszczowa woda spłukuje im do rzeki masę pożywienia. Małe rzeczki po letnich ulewach są wtedy znakomitymi łowiskami, aby tylko woda nie wylewała się z nich na łąki. Nie szkodzi nawet, jeżeli ta woda jest zmącona - pstrągi zobaczą nasze przynęty mimo to, a nas nie. A kiedy można spodziewać się takich wspaniałych warunków? W czerwcu i w lipcu. W tych miesiącach wypada u nas najwięcej burz z opadem nawalnym. Lipiec zresztą jest u nas miesiącem najbardziej obfitym w deszczową wodę.

Pstrągowe ostatki 3

A sierpień? Sierpień zwykle bywa wyżowy i suchy. Prawda, że chłodne ranki i wieczory i te mgiełki nad wodą sprzyjają pstrągarzowi. Sierpniowe noce, nierzadko z przymrozkami, powodują wystudzenie wody i większe jej natlenienie. To wszystko uaktywnia pstrągi. Pobudza je także zbliżający się czas godów - muszą nabrać sił i najeść się na zapas. To wszystko prawda, ale z drugiej strony to ostre sierpniowe słońce i te niskie stany wody często wyłączają z wędkowania cały środek dnia. Jałowe godziny, bezrybie, puste kilometry. Pozostają nam wtedy tylko te chwile poranne i późnowieczorne, prawie już o zmierzchu. Taki jest sierpień. No i jeszcze dochodzi do tego ten wielki pstrągowy boom!

Pstrągowe ostatki 4

Naraz przypominają sobie ludziska o pstrągach. Uświadamiają sobie, że jeszcze tylko zostało tych kilka dni i zacznie się okres ochronny. Koniec, szlaban aż do następnego sezonu. A na rozkładzie... Więc prędko, bo sezon się kończy! Jadą więc teraz na wszystkie znane pstrągowe łowiska wszyscy naraz. I nagle pojawia się nad tymi małymi rzeczkami wielki tłum.

Bywa, że spotkasz ich kilkunastu na odcinku, gdzie przed miesiącem nie spotkałbyś nikogo. Owszem, przyjemnie spotkać znajomego, pogadać. Ale czy w takich warunkach można liczyć na spotkanie z dużym pstrągiem? Czy w ogóle można liczyć na jakiegokolwiek pstrąga? Czy takie łowienie w ogóle może satysfakcjonować? Pstrągi - nie trocie, ich się nie da łowić tłumnie.

Po cóż więc zostawiać sobie spotkanie z pstrągiem na koniec sierpnia? Czy koniecznie trzeba kończyć w tym ostatnim dniu sezonu? Czyż nie lepiej wykorzystać środek lata właśnie i jakiś brzydki dla innych deszczowy dzień?

Zapewniam, że tak właśnie warto. Po co zadowalać się ostatkami - marnymi okruszkami - kiedy można korzystać z pełni i nasmakować się do syta? Dotyczy to nie tylko pysznego tortu.

Andrzej Trembaczowski

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy
Reklamy Krokus: Blog o CMS