Lewe menu


Right menu

Szukaj


Ślad Wielkiej Wody

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3918 
Komentarzy: 0 
ID: 4047 
Węzeł: 3106 
Andrzej Trembaczowski

Wiosenne wylewy nie są czymś szczególnym. Przeciwnie - to raczej suche, bezśnieżne zimy i suche wiosny są nietypowe dla naszego klimatu. Nagłe ocieplenie i topnienie śniegu co roku powoduje wiosenne wezbrania rzek.

Tak było od zawsze. Tego roku roztopowe wody napotkały na nieprzepuszczalną, głęboko zamarzniętą ziemię. To spotęgowało efekt "wysokiej wody".
Rzeka nie generuje wody. Niby to oczywiste, ale, i w języku potocznym i, co gorsza, także w potocznym myśleniu, zdajemy się o tym zapominać. "Rzeki wylały" - stale słyszymy w komunikatach, czytamy w prasie. Niby to przenośnia, niby skrót myślowy, taki slogan, ale w ślad za nim natychmiast, całkiem odruchowo idzie skojarzenie: "znów rzeki są winne, trzeba te rzeki ujarzmić". Takie skojarzenia są szkodliwe, prowadzą do błędnych wniosków - gorzej - do błędnych, niepotrzebnych i szkodliwych działań.

Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...
Ślad wielkiej...

To nie "rzeka wylewa" tylko nadmiar wody nie mieści się w jej korycie! W końcu rzeka to naturalny spływ wody. Koryto rzeki zostało wyżłobione przez te spływające wody w podłożu i jego rozmiar mieści przeciętne ilości wód spływających ze zlewni. Topnienie śniegów powoduje nagłe zwiększenie wody przynajmniej dziesięciokrotne. Maksymalne, tzw. "wielkie wody" w żaden sposób nie mogą się w korycie zmieścić - to powinno być oczywiste. A skoro te "wielkie wody" zdarzają się tylko okresowo, nie wyżłobiły więc sobie na trwałe koryta odpowiednio większego rozmiaru. Choć niezupełnie - właściwie cała dolina rzeki jest tym "większym korytem". Wielkie wody płyną nim - nią - sporadycznie, więc normalnie dolinę porasta trawa, trzciny, krzewy, drzewa i zazwyczaj poza okresem "wielkiej wody" dolina jest "suchym lądem". Raz w roku, lub nawet raz na kilka lat, wody opadowe nie mieszczą się w stałym korycie rzeki i wtedy płyną tym "większym korytem", czyli całą rzeczną doliną.
Ot i cała prawda o wylewaniu rzek. Banalna i prosta. Takie są prawa przyrody i nie pomogą tu ani żadne inżynierskie zabiegi, ani odprawianie czarów. Z przyrodą się nie walczy. Trzeba zrozumieć jej prawa i dostosować się do nich. Kiep ten, kto nie chce tego pojąć - że użyję starodawnego słowa. Idiota - muszę użyć tu właściwego określenia - tylko idiota buduje domy w rzecznej dolinie.
Wcale nie trudno określić zasięg wysokiej wody - zostawia ona po sobie ślady - śmiecie; na brzegach, na krzewach, na gałęziach drzew. Zostawia ławice piasku, namuły, czasem wypłukuje i żłobi podłoże. Widać te ślady wyraźnie, nie trudno zgadnąć, dokąd sięgnie wysoka woda następnym razem. Oczywiście można przeprowadzić pomiary niwelacji terenu i dokładnie wyliczyć, dokąd woda sięgnie. Więcej, zrobiono to i są sporządzone mapy, na których zaznaczono zasięg wysokich wód. Nie powinno być więc żadnych niespodzianek. Ale...
Ludzie ignorują prawa przyrody, zabudowują rzeczne doliny. I oglądamy potem w telewizji dramatyczne sceny. I słyszymy wołania o pomoc do... meliorantów. Żądania, by zrobić coś wreszcie z tą rzeką, ujarzmić, poskromić, uczynić, aby była posłuszna. Tak, jakby rzeczywiście można było ilościami wody sterować. I, co jeszcze dziwniejsze, te lamenty, wołania i żądania znajdują aprobatę. Spotykają się z zapewnieniami, że inżynierowie potrafią, że uregulują, ujarzmią i opanują płynącą wodę. I będzie dobrze. Co jeszcze dziwniejsze, wierzą w te bałamutne, choć zamaskowane "naukowymi" obliczeniami, zapewnienia "fachowców od wody" nie tylko prości rolnicy, lecz także dysponenci publicznego grosza. I idą ogromne sumy w błoto. A woda i tak wyleje za każdym następnym razem...
Co się dzieje, kiedy woda płynie całą doliną? Nic szczególnego. Nie dzieje się nic, co by wykraczało poza normalne zjawiska przyrody, choć widok może szokować kogoś nie obeznanego. Jeżeli dolinę rzeki porastają trawy, wody płyną po łące swobodnie i nie zostawiają prawie żadnych śladów. Opadając, woda pozostawi najwyżej to, co niosła na powierzchni; pnie drzew, gałęzie i inne kawałki drewna, słomę, butelki, plastiki i rozmaite śmiecie. Przy brzegach rzeki miejscami powstaną niewielkie piaszczyste plaże - to piach wymyty z dna rzeki. W obniżeniach, w zaklęśnięciach terenu może zgromadzić się błoto - rzeczny namuł. I piasek i namuły nie zaszkodzą trawie. Rośliny poradzą z nimi sobie. Inaczej będzie, jeżeli woda popłynie po nagiej ornej glebie - wtedy rozmyje ją i zniszczy, wymyje bruzdy i zagłębienia. Jeszcze większe zmiany spowoduje płynąca woda, jeżeli napotka na przeszkody, np. drogę, która przebiega nasypem przez rzeczną dolinę, albo groble stawów. Napotykając opór zaburzony nurt wodny wymyje wyrwy w pobliżu przeszkody. W stałym korycie rzeki jest to normalne i nawet potrzebne - wyrwy i wszelkie zaburzenia nurtu wzbogacają środowisko rzeczne. Ale wyrwy w nasypach czy dziury w drodze są zniszczeniami. Przerwanie stawów także rzecz jasna powoduje dotkliwe straty. Trudno, jeżeli stawia się przeszkodę płynącej wodzie, to powinna być ona dostatecznie mocna. Drzewa, krzewy rosnące w rzecznej dolinie hamują spływ wody, zmniejszają jej siłę. Zwykle tkwią mocno w podłożu i woda nie niszczy ich.
Dla rzeki taka większa woda jest zbawienna - dokonuje samoistnego oczyszczenia koryta. Usuwa nadmiar mułu i wszelkie śmiecie. Przepycha zatory. Koryto rzeki zmienia się. Jedne miejsca stają się płytsze, w innych pojawiają się nowe głęboczki, rynny, kamieniste rafy i żwirowe przemiały. Niektóre z nadbrzeżnych drzew są podmywane - wśród ich korzeni kryją się potem wodne zwierzęta, ryby i bezkręgowce. Niektóre drzewa padają do wody, silny nurt przesuwa je, przenosi i w końcu ustawia tak, że nie stawiają już wodzie silnego oporu - nie tamują jej spływu. Działają za to jak naturalna ostroga - odbijają nurt od brzegu, spowalniają go. Za takim drzewem woda wypłukuje w dnie zagłębienia - niezbędne stanowiska dla ryb i innej fauny wodnej. Miejscami brzegi rzeki ulegają erozji, woda wyrywa w brzegu jamki. Ich zasięg także jest ograniczony- nurt w takiej jamce wiruje, traci prędkość. W takich miejscach także tworzą się zagłębienia. Z czasem w takich jamkach gromadzą się niesione przez wodę gałęzie i w naturalny sposób powstrzymują dalszą erozję brzegu. Te wszystkie formy urozmaicają rzekę, wzbogacają ją, stanowią o jej różnorodności. Ta rozmaitość właśnie decyduje o przyrodniczej wartości rzeki. Okresowe wezbrania służą rzece. Oczyszczają ją i udrażniają lepiej, niżby to zaplanował i zrobił jakikolwiek meliorant. Rzeka oczyszcza się sama, w naturalny sposób. I nic to w dodatku nie kosztuje...

Przedstawione zdjęcia pokazują ślady tegorocznej pośniegowej wody. W małych rzekach wezbrania były gwałtowne i trwały krótko, dzień, dwa. Woda sięgnęła wysoko, nawet dwa metry ponad poziom gruntu. Świadczą o tym pozostawione na drzewach patyki, źdźbła słomy i śmiecie. Miejscami potworzyły się nowe piaszczyste plaże. Dno rzeki w jednych miejscach pogłębiło się, w innych wypłyciło. Te wypłycenia widoczne są zwłaszcza przed młynami wodnymi, tam, gdzie nurt zwalniał. Ciekawym przykładem jest Czechówka, płynąca w Lublinie wzdłuż trasy W-Z, która dawno temu została skanalizowana. Jak widać na zdjęciach, nie zapobiegło to zalaniu okolicznych ogródków działkowych. Inna fotografia przedstawia świeżą wyrwę w brzegu w Bystrzycy. Zatrzymał się w niej pień drzewa, który zapobiega dalszemu powiększaniu się wyrwy.

Andrzej Trembaczowski

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

RSS 2.0 PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy
Reklamy Krokus: PPHU PROTEKT INT. BH jest firmą produkcyjno-handlową prowadzącą swoją działalność szczególnie na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, ale także i innych jednostek ochrony przeciwpożarowej. Odzież strażacka Podstawą funkcją firmy jest zapewnienie klientom możliwości nabycia szerokiego asortymentu ubrań i ubiorów wchodzących w skład osobistego wyposażenia strażaka.